Od autora
Spisałem anegdoty z Zawoi i okolicy w gwarze, która już tu zanika, a którą trzeba ustrzec od zapomnienia.
Są to perełki humoru ludzi, którzy żyli w Zawoi i okolicy, byli oryginałami wśród społeczności tej babiogórskiej ziemi.
Miejscami gdzie powstawały, były- kościół (śluby), okolice kościoła (odpusty), cmentarz (pogrzeby). Tworzono je w czasie pielgrzymek pątników.
Wiele powstawało na jarmarkach w Suchej Beskidzkiej, gdzie duży napływ ludzi stwarzał okazję do wesołych incydentów. Treść tych jarmarcznych anegdot zaświadcza o przysłowiowej galicyjskiej biedzie- gdy z całej niemal Zawoi, niosło się do Suchej Beskidzkiej przez góry jajka, by kupić za nie sól. W kilku opowiastkach trzeba było zamieścić i " mocne słowo", aby nie zatracić jej sensu.
Na koniec parę słów o pseudonimie pod którym pisałem anegdoty, najpierw w naszym czasopiśmie " Pod Diablakiem". Chcąc zaciekawić czytelników, a zwłaszcza czytelniczki, żartobliwie podpisałem się " Jontek spod grapy", aby było bardziej gwarowo... Dotąd dopytywały się pracowników GOK-u, aż zaspokoiły swoją ciekawość.
Stanisław Rak
Zawoja Wilczna
2000
Kozanie kleryka
Klimek pijok
Z palca biero
Wyścig chłopa z wołom
Anegdoty pochodzą z książki:
Jontek spod grapy
Stanisław Rak
SUMIYNNIE TAK BYŁO
ISBN 83-7081-564-2, 176 stron, twarda okładka
zamówienia: anegdoty@zawoja.com